Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
165 postów 1776 komentarzy

pawelpelc

Paweł Pelc - www.pawelpelc.pl

Jak to jest z tym klimatem?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Niedawno (w numerze datowanym 19 grudnia 2012 r.) ciekawy głos w dyskusji o „ociepleniu klimatu” opublikował Wall Street Journal.

 

 Wątpliwości w tej sprawie przedstawił Matt Ridley. Tekst dotyczy kwestii – jak w rzeczywistości przyrost ilości dwutlenku węgla w atmosferze wpływa na ocieplenie klimatu. Okazuje się bowiem, że wcześniejsze szacunki, na których oparto kampanię przeciwko emisji dwutlenku węgla obarczone były co najmniej statystycznymi błędami, jeśli nie były po prostu manipulacją danymi. Według obecnie dostępnych danych, przedstawianych przez autora tekstu „Cooling Climate Change Fears”, podwojenie ilości CO2  w atmosferze może prowadzić do wzrostu temperatury jedynie o 1,6 – 1,7 stopnia Celsjusza, czyli prawie o połowę mniej niż oficjalne szacunki Międzyrządowego Panelu Zmian Klimatycznych (IPCC). Ridley wskazuje, że zmiany w tej skali powinny w skali planety przynieść netto pozytywny efekt, powodując ograniczony wzrost opadów i wydłużenie okresów wegetacji roślin.
Warto przyjrzeć się tym informacjom i opiniom, bo wygląda no to, że wyznawcy religii globalnego ocieplenie są nie impregnowani i są gotowi zmuszać wszystkich do ponoszenia gigantycznych kosztów w imię ograniczenia emisji CO2 do atmosfery. Polska ma być z jednym krajów najbardziej dotkniętych tymi pomysłami, ze względu na to, że nasza energetyka oparta jest na węglu. Energetyka gazowa, czy oparta na odnawialnych źródłach energii jest znacznie bardziej kosztowna i gdyby w procesie decyzyjnym pominąć interwencyjne oddziaływanie państwa – w polskich warunkach po prostu nie miałaby sensu, bo byłaby ekonomicznie nieopłacalna. Tzw. odnawialne źródła energii mogą funkcjonować w Polsce tylko dzięki temu, że energia z nich pochodząca może faktycznie być sprzedawana znacznie powyżej cen rynkowych (m.in. z wykorzystaniem mechanizmów tzw. zielonych certyfikatów).
Unia Europejska, choć strefa euro pogrążona jest wciąż w kryzysie zadłużeniowym, brak jest zgody co do budżetu na kolejne lata i skali oraz kierunku transferów między jej krajami członkowskimi, bardziej jak niepodległości broni pomysłów mających wymusić na państwach członkowskich i działających na ich obszarze przedsiębiorcach redukcję emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Koszt tych zmian przerzucany jest jednak w praktyce na same państwa członkowskie i przedsiębiorców. Celowi temu ma służyć zarówno interwencja Komisji Europejskiej na rynku uprawnień do emisji CO2, jak i dążenie do zwiększenia skali redukcji emisji tego gazu w kolejnych latach.
Jestem głęboko przekonany, że człowiek musi dbać o swoją planetę, o otaczające go środowisko naturalne. Doceniam rozwój technologii pozwalających na ograniczenie emisji do atmosfery szkodliwych substancji, na poprawę jakości silników stosowanych w samochodach, czy działania pozwalające na powtórne wykorzystanie surowców. Nie należy jednak zapominać w tym wszystkim, że jednak przede wszystkim powinniśmy koncentrować się na dbałości o jakość życia ludzi. Brak jest poważnej dyskusji, czy w skali planety i zamieszkującej jej ludności przeznaczanie środków na ideologicznie uzasadniane „globalnym ociepleniem” ograniczenie emisji dwutlenku węgla jest najlepszą metodą alokacji ograniczonych środków. Warto się zastanowić, czy musimy się poruszać tylko między dwoma skrajnościami – chińskim modelem rozwoju, gdzie kwestie dbałości o środowisko naturalne w praktyce pomija się całkowicie, a modelem „unijnym”, gdzie próbuje się postawić zdecydowany priorytet ideologicznie motywowanej ochronie planety przed uzasadnionymi interesami jej mieszkańców – ludzi. Często za tym drugim podejściem stoją wyraźnie widoczne interesy ekonomiczne czy polityczne, jak to miało miejsce choćby w przypadku dyskusji o eksploatacji gazu łupkowego.
Od dłuższego czasu wiemy, że Europa ma poważne problemy demograficzne, które osłabiają jej potencjał rozwojowy. Próba ich ominięcia za pomocą migracji doprowadziła do szeregu istotnych napięć związanych z napływem ludności z innych kręgów kulturowych, nie chcącej asymilować się w nowych krajach i wyznającej inne wartości, niż dotychczasowi mieszkańcy tych krajów. W efekcie po przystąpieniu do UE Polska stała się jednym z tych krajów, z których „stare” kraje UE pozyskują nowych imigrantów – dobrze się asymilujących. Niestety spotęgowało to tylko nasze – polskie problemy demograficzne i doprowadziło do szczególnie drastycznego pogorszenia się sytuacji demograficznej. Warto zastanowić się na ile skoncentrowanie się brukselskiej biurokracji na walce z globalnym ociepleniem i wymuszanie wydatkowania środków właśnie na ten cel utrudnia znalezienie środków na prowadzenia polityki prorodzinnej i podjęcie prób odwrócenia obecnych trendów demograficznych… Czy w imię walki z emisją CO2 Polska ma się wyludniać?
Paweł Pelc
31 grudnia 2012

za://www.stefczyk.info/blogi/okiem-prawnika/jak-to-jest-z-tym-klimatem,6311021354

KOMENTARZE

  • Jak to jest z tym klimatem?
    Tak to jest, że znowu straciłem chwilę mego czasu mając nadzieję, ze dowiem się jak to jest. A tu, co? NIC!

    Aby odpowiedzieć na to tytułowe pytanie należy posiadać dwa prawdziewe wykresy w jednym układzie osi:

    1. Rozkład średniomiesięczny temperatur na przestrzeni ostatnich 100 lat;
    2. Rozkład średniomiesięczny CO2 na przestrzeni ostatnich 100 lat.

    Rzut oka na te dwa wykresy pozwala zrozumieć największemu matołowi jak to jest z tym klimatem i jak jest robiony w bambuko, bo reszta to tylko takie bżdżenie w bambus.

    Laudetur Iesus Christus et Maria semper Virgo
  • x
    " Warto się zastanowić, czy musimy się poruszać tylko między dwoma skrajnościami – chińskim modelem rozwoju, gdzie kwestie dbałości o środowisko naturalne w praktyce pomija się całkowicie, a modelem „unijnym”, gdzie próbuje się postawić zdecydowany priorytet ideologicznie motywowanej ochronie planety przed uzasadnionymi interesami jej mieszkańców – ludzi."

    NOD vs GDI. My jestesmy mieszkancami stref zoltych - wszystko w temacie. Miejscowe plemiona koczownicze poza nurtem zdarzen, choc czasem w centrum teatru dzialan, nie dysponujace zadnymi technologiami o znikomym potencjale dywersyjnym.
    Wojna jest oczywiscie o pokoj i delfiny.
  • @Torin 13:57:31
    problem w tym, że wersja "unijna" ochrony środowiska wcale dla środowiska nie jest lepsza !!!

    1. Wiatraki więcej szkodzą środowisku, niż daja korzyści (niestabilnośc produkcji energii powoduje, że i tak trzeba utrzymywać tradycyjne źródła energii, wiatr nie jest "za darmo" i jego zużycie w jednym miejscu (północno-zachodnia Europa) zmienia klimat w Europie wschodniej.

    2. Produkcja paneli słonecznych też nie jest opłacalna i zużywa duże ilości energii w stosunku do efektów.

    3. Dopłaty do "zielonej energii" rujnują gospodarkę, przez co dłużej będzie ona tkwiła w fazie "kosztownej i brudnej energii". O wiele lepiej byłoby zapomnieć o problemie CO2 na 50 lat, a potem dzięki rozwojowi technologii w dwa dni zniwelować wszelkie problemy (o ile by w ogóle jakieś powstały)


    Tak więc tutaj nie ma alternatywy - jest tylko GŁUPOTA socjalnej Europy ...

    Na szczęście Chiny, Indie i USA jeszcze nie zgłupiały ...
  • @panMarek 12:18:55
    Każdy chyba sam potrafi sobie odpowiedzieć na kilka pytań:

    1. Co takiego palono kiedyś w jaskiniach i w jakich ilościach, że stopiły się lodowce sięgające swego czasu od Skandynawii, aż do nas?
    2. Czemu Bałtyk nie zamarza jak to miało miejsce jeszcze 100 czy 200 lat temu?
    3. Jaka cholera "otworzyła okno" powodując, że Grenlandiia przestała być Zielonym krajem?

    I tak dalej, i temu podobne. Kto chce poszukać ten znajdzie choćby na www.dakowski.pl .

    Słońce jest naturalnym reaktorem termojądrowym i z tego powodu nie ma regulatorów stabilizujących jego działanie. Raz grzeje mocniej, a raz słabiej. Czytałem o trzech cyklach jego aktywności. Jeden trwa 11 lat, drugi 80 lat, a trzeci coś ponad 230 lat. Z zapisków historycznych za ostatnie 1000 wynika, że było kilka okresów ocieplenia i ochłodzenia klimatu. Z dokładnych pomiarów wynika, że od kilku lat temperatura znowu spada.

    Poza dwutlenkiem węgla znacznie silniejsze działanie cieplarniane ma para wodna. Jej brak na pustyni powoduje różnice temperatur między nocą a dniem rzędu 30 i 40 stopni. Na szczęście nie mamy możliwości usunięcia jej z atmosfery, bo nie wiadomo do czego by się ci bandyci posunęli.
  • @Ultima Thule 16:23:07
    Po tym jak w USA zapowiedziano, że wsparcie rządowe związane z produkcją energii przez farmy wiatrowe zostanie przedłużone wyłącznie do końca tego roku przewiduje się spadek nowych inwestycji w farmy wiatrowe o 90%.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY