Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
165 postów 1776 komentarzy

pawelpelc

Paweł Pelc - www.pawelpelc.pl

Wiążące interpretacje podatkowe w świetle norm Konstytucji RP.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W trakcie ostatniego Aeropagu prof. Modzelewski zwrócił uwagę na szkodliwość wiążących interpretacji podatkowych, funkcjonujących w naszym systemie prawnym.

Ich obrony na łamach Nowego Ekranu podjął się poseł Zawisza: http://zavissiusniger.nowyekran.net/post/20219,wiazace-interpretacje-podatkowe

Ordynacja podatkowa zna dwa rodzaje interpretacji podatkowych – ogólne wydawane przez Ministra Finansów w celu zapewnienia jednolitego stosowania prawa podatkowego przez organy podatkowe oraz organy kontroli skarbowej, przy uwzględnieniu orzecznictwa sądów oraz Trybunału Konstytucyjnego lub Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (art. 14a) oraz indywidualne (art. 14b – 14p).

Zgodnie z art. 14b § 1 Ordynacji podatkowej minister właściwy do spraw finansów publicznych, na pisemny wniosek zainteresowanego, wydaje, w jego indywidualnej sprawie, pisemną interpretację przepisów prawa podatkowego (interpretację indywidualną).  Wniosek o interpretację indywidualną może dotyczyć zaistniałego stanu faktycznego lub zdarzeń przyszłych (art. 14b § 2). Składający wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej obowiązany jest do wyczerpującego przedstawienia zaistniałego stanu faktycznego albo zdarzenia przyszłego oraz do przedstawienia własnego stanowiska w sprawie oceny prawnej tego stanu faktycznego albo zdarzenia przyszłego (art. 14b § 3). Wnioskujący o wydanie interpretacji indywidualnej składa oświadczenie pod rygorem odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, że elementy stanu faktycznego objęte wnioskiem o wydanie interpretacji w dniu złożenia wniosku nie są przedmiotem toczącego się postępowania podatkowego, kontroli podatkowej, postępowania kontrolnego organu kontroli skarbowej oraz że w tym zakresie sprawa nie została rozstrzygnięta co do jej istoty w decyzji lub postanowieniu organu podatkowego lub organu kontroli skarbowej. W razie złożenia fałszywego oświadczenia wydana interpretacja indywidualna nie wywołuje skutków prawnych (art. 14b § 4). . Nie wydaje się interpretacji indywidualnej w zakresie tych elementów stanu faktycznego, które w dniu złożenia wniosku o interpretację są przedmiotem toczącego się postępowania podatkowego, kontroli podatkowej, postępowania kontrolnego organu kontroli skarbowej albo gdy w tym zakresie sprawa została rozstrzygnięta co do jej istoty w decyzji lub postanowieniu organu podatkowego lub organu kontroli skarbowej (art. 14b § 5). Przy czym Minister Finansów może delegować uprawnienie do wydawania interpretacji podległym organ0m (art. 14b § 6). Ciekawe jest uzasadnienie tej delegacji („w celu zapewnienia jednolitości wydawanych wiążących interpretacji i usprawnienia obsługi wnioskodawców”), przy czym ustawodawca nie wyjaśnia w jaki sposób zwiększenie liczby podmiotów wydających interpretację przyczyni się do zapewnienia jednolitości wydawanych interpretacji. Zgodnie z art. 14c § 1 interpretacja indywidualna zawiera ocenę stanowiska wnioskodawcy wraz z uzasadnieniem prawnym tej oceny. Można odstąpić od uzasadnienia prawnego, jeżeli stanowisko wnioskodawcy jest prawidłowe w pełnym zakresie. W razie negatywnej oceny stanowiska wnioskodawcy interpretacja indywidualna zawiera wskazanie prawidłowego stanowiska wraz z uzasadnieniem prawnym (art. 14c § 2). Zgodnie z art. 14i  Interpretacje ogólne są publikowane, bez zbędnej zwłoki, w Dzienniku Urzędowym Ministra Finansów oraz zamieszczane w Biuletynie Informacji Publicznej. Interpretacje indywidualne wraz z informacją o dacie doręczenia są niezwłocznie przekazywane organom podatkowym właściwym ze względu na zakres spraw będących przedmiotem interpretacji oraz właściwemu organowi kontroli skarbowej.  Interpretacje indywidualne wraz z wnioskiem o wydanie interpretacji, po usunięciu danych identyfikujących wnioskodawcę oraz inne podmioty wskazane w treści interpretacji, są niezwłocznie zamieszczane w Biuletynie Informacji Publicznej. Interpretacja indywidualna może być zaskarżona do sądu administracyjnego (art. 14c § 3). Zgodnie z art. 14k § 1 zastosowanie się do interpretacji indywidualnej przed jej zmianą lub przed doręczeniem organowi podatkowemu odpisu prawomocnego orzeczenia sądu administracyjnego uchylającego interpretację indywidualną nie może szkodzić wnioskodawcy, jak również w przypadku nieuwzględnienia jej w rozstrzygnięciu sprawy podatkowej. Podobna jest sytuacja w przypadku interpretacji ogólnych (art. 14k § 2). Zgodnie z art. 14k § 3 w zakresie związanym z zastosowaniem się do interpretacji, która uległa zmianie, lub interpretacji nieuwzględnionej w rozstrzygnięciu sprawy podatkowej, nie wszczyna się postępowania w sprawach o przestępstwa skarbowe lub wykroczenia skarbowe, a postępowanie wszczęte w tych sprawach umarza się oraz nie nalicza się odsetek za zwłokę. Zastosowanie się do interpretacji zwalnia również z obowiązku zapłaty podatku (art. 14l – 14n). Zgodnie z art. 14o takie same skutki niesie ze sobą nie wydanie interpretacji indywidualnej w terminie.
Zdaniem obrońców konstrukcji indywidualnej interpretacji podatkowej ma ona na celu zapewnienie ochrony podatnika przed aparatem skarbowym.
W praktyce jednak wiążąca interpretacja podatkowa jest powrotem do znanego z PRL prawa powielaczowego. Z punktu widzenia podatnika wiążące dla niego nie są bowiem przepisy prawa lecz wiążąca interpretacja podatkowa. To ona zapewnia immunitet podatkowy i karno-skarbowy, bez względu na treść przepisu. W efekcie tego to administracja podatkowa zastępuje ustawodawcę w tworzeniu norm wiążących podatników, dla których normy wynikają z interpretacji a nie z ustawy. Mimo bowiem nazwy „interpretacja” opisane skutki powodują, że dla podatnika ma ona większą moc niż ustawa. A więc to interpretacja zastępuje prawo podatkowe stanowione przez uprawnione organy. Jest to oczywiście sprzeczne z konstytucyjną zasadą numerus clausus aktów normatywnych (nie wśród nich wiążących interpretacji – art. 87 Konstytucji RP) i organów uprawnionych do ich wydawania (a organy podległe Ministrowi Finansów na pewno nie mieszczą się w tej kategorii). Dodatkowo art. 217 Konstytucji RP wymaga, by nakładanie podatków, innych danin publicznych, określanie podmiotów, przedmiotów opodatkowania i stawek podatkowych, a także zasad przyznawania ulg i umorzeń oraz kategorii podmiotów zwolnionych od podatków następowało w drodze ustawy i nie mogą jej w tym zakresie zastępować wiążące interpretacje podatkowe. Wydawanie interpretacji w indywidualnych sprawach może prowadzić do wydawania odmiennych interpretacji w takich samych lub analogicznych stanach faktycznych prowadząc do zróżnicowania sytuacji prawnej podatnika w zależności od treści otrzymanej przez niego interpretacji podatkowej. I nic tu nie zmienia możliwość zaskarżenia treści interpretacji przez zainteresowanego do sądu administracyjnego, bo skarga nie ma wpływu na treść innych interpretacji otrzymanych przez innych podatników w analogicznych stanach faktycznych. W efekcie nie ma gwarancji stosowania tych samych zasad postępowania w stosunku do podatników będących w tej samej sytuacji faktycznej. Oznacza to, że obowiązki podatkowe kształtowane są nie przez ustawę, a przez interpretacje podatkowe. Narusza to nie tylko wskazane wcześniej art. 87 i 217 Konstytucji RP, ale również jej art. 2 (zasadę demokratycznego państwa prawa, która gwarantuje m.in. równość wobec prawa).
Odrębną kwestią jest ryzyko związane z próbą nieuprawnionego uzyskania korzystnej interpretacji podatkowej, ale to już odrębny temat…
Paweł Pelc
radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca
Wiceprezes Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
11.07.2011.

KOMENTARZE

  • @all
    znieście lichwę, a znikną podatki wszelkie w znanych nam formach.
  • @Czartoryski
    a jak sfinansować działanie państwa w przypadku zniesienie podatków? to chyba jednak byłoby trudne...
  • @Paweł Pelc
    Bynajmniej. Są precedensy. Kiedy AD 1918 Polska odrodziła się, obywatele przeprowadzili dobrowolną zbiórkę. Byli bardzo ofiarni. Dawali nawet obrączki ślubne. FON też był zbiórką dobrowolną. I ludzie też dawali bardzo ofiarnie. A można powiedzieć, że zaciąg ochotniczy też jest daniną dobrowolną. Z samego siebie.
  • @Grzegorz Rossa.
    Na szczęście mamy własne państwo od ponad 20 lat więc możemy funkcjonować w trochę bardziej normalnym otoczeniu regulacyjnym i jednak opierać się na podatkach...
  • @Paweł Pelc
    Miły panie czyje to pństwo. Byłych prominentów partii komunistycznej PRLu. To oni teraz karty rozdają. Ich dzieci zasiadają w spółkach państwowych,mediach, w korporacjach gospodarczych i innych. I rodzice i dzieci trzymają ręce nad wszystkim. To nam maluczkim wydaje się że to niby jest jakaś demokracja w Polsce. To jest fałsz. Wystarczy popatrzyć w światowych rankingach gdzie polska demokracja się znajduje. Pozdrawiam
  • @Paweł Pelc/ panie pelc
    obecnie emisja pieniędzy jest w rękach prywatnych "centralnych banków",
    które to je pożyczają państwu na procent. zaciągany przez kolejne (nie)rządy dług jest trwoniony i powiększany i praktycznie nigdy nie spłacany. ciężar "obsługi" długu spada na społeczeństwa. nie płacą go uprzywilejowane korporacje, ani bogaci. postępuje pauperyzacja ludności, wzrasta ucisk. wojny, techniki eugeniki, narastający wyzysk sa efektem lichwy. - lichwa i centralne banki muszą zniknąć. państwo musi przejąć kontrolę nad pieniądzem. "długi" powinny ulec likwidacji, bo są oszukańczym przekrętem.
  • @kanton
    trochę daleko odbiegliśmy od podatków... ale chyba jednak nie powinniśmy mieć wątpliwości, że Polska, znowu tak jak II Rzeczpospolita, jest naszym niepodległym państwem, bez względu na to co sądzimy o poszczególnych rządach czy elitach biznesowych lub salonie...
  • @Czartoryski
    nie przekonał mnie Pan, że państwo da się utrzymać bez podatków...
    mam wrażenie, że emisja pieniądza to jednak uprawnienie państwowych banków centralnych - u nas NBP, w strefie euro - EBC... Banki prywatne pieniądza nie emitują w ten sposób - żeby komuś pożyczyć po drugiej stronie bilansu muszą od kogoś otrzymać środki...
  • @Paweł Pelc
    Jakkolwiek miałem w stosunku do Pana opinii prezntowanych na NE readykalnie odmienne zdanie to w tym przypadku w pełni się zgadzam z prezentowanymi wnioskami.
    "W praktyce jednak wiążąca interpretacja podatkowa jest powrotem do znanego z PRL prawa powielaczowego". Prezentowany przykład świadczy o fatalnej jakości stanowionego prawa, nieuprawnionym w państwie demokratycznym dysponowaniem władztwem prawotwórczym przez urzedników. W 2003 roku SN stwierdził, że przepisy zawiłe i niezrozumiałe są niezgodne z Konstytucją.
    Może powinniśmy sobie zadać pytanie do kogo są adresowane zasadnicze akty prawa podatkowego - czy bezpośrednio do podatnika i obywatela, czy do "interpretatorów" urzędników a oni staja się wyrocznią w indywidualnym życiu podatnika.

    Ponadto jak Pan wie, zastosowanie się podatnika do indywidualnej interpretacji i tak nie chroni go przed konsekwencjami w przypadku podważenia jej przez aparat skarbowy wyższej instancji. Powstała w ten sposób zaległość podatkowa musi być zapłacona, jedynie podatnik unika ubocznych kosztów -kar, odsetek o zaległosci podatkowej.
  • @Ntserver
    Zgadzam się z Panem,
    prawo podatkowe powinno być maksymalnie zrozumiałe dla podatnika i to ono powinno decydować o jego obowiązkach, a nie interpretacja urzędnicza...
    Moim zdaniem status podatnika jest istotnym elementem budowania świadomości obywatelskiej, ale podatnik musi rozumieć swoje obowiązki... zresztą jest to zgodne z konstytucyjnym wymogiem z art. 217 Konstytucji RP, która choć mocno przegadana, tu dość przytomnie wymaga by m.in. obowiązki podatkowe były stanowione ustawą...
  • @Paweł Pelc
    zmianie musi ulec cały system.
    polecam dostępną jeszcze w polsce "wojnę o pieniądz"- song hongbing,
    wydawnictwo wektory.
  • @Czartoryski
    nie żegnałbym się tak łatwo z podatkami...
  • @Paweł Pelc: Na szczęście mamy własne państwo od ponad 20 lat
    Nie cieszcie się tak. Już niedługo.

    http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/12720,michnik-przychodzi-noc-dlugich-nozy-czy-noce-moskiewskie
  • @Grzegorz Rossa.
    Nie do końca za Panem nadążam, gdzie Pan widzi zagrożenie dla niepodległości Polski, jaki ma to związek z podatkami? Widzę olbrzymie napięcia demograficzne, o czym piszę przy innej okazji, decyzje gospodarcze, z którymi się nie zgadzam (jak na przykład zmniejszenie składki trafiającej do OFE), brak polityki prorodzinnej, ale to wciąż dyskusje toczone w niepodległym kraju, bez względu na to co sądzę o aktualnych rządzących i próbach zawłaszczenie co się da... ale po co do tego jeszcze mieszać Michnika i Gazetę Polską? To chyba jednak nieodpowiedni wątek...
    pozdrawiam
  • @Paweł Pelc: gdzie Pan widzi zagrożenie dla niepodległości Polski
    Nigdzie. Niepodległości nie ma. A coś, czego nie ma, zagrożone już być nie może.

    =========================================================
    „po co do tego jeszcze mieszać Michnika i Gazetę Polską?”
    =========================================================

    „Koniec wasz bliski
    Pakujcie walizki!”

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    dalej nie widzę związku między podatkami, Michnikiem, Gazetą Polską i pakowaniem walizek (zresztą nie bardzo wiadomo przez kogo)... a co do niepodległości - co byśmy nie mówili o poszczególnych rządach i ich polityce, co nam się podoba a co nie i ile państwa zawłaszczyła PO, to póki co Polska jest niepodległa... ale to naprawdę daleko odeszło od mojego tekstu... może jednak warto wrócić do rozmowy o interpretacjach podatkowych?
  • @Paweł Pelc: może jednak warto wrócić do rozmowy o interpretacjach podatkowych?
    Zinterpretuje je trybunał w Strasburgu. I po suwerenności.
  • @Grzegorz Rossa.
    a nie prościej, by to zrobił nasz Trybunał Konstytucyjny, albo po prostu znieść... mam wrażenie, że nie jest to dyskusja o prawach człowieka, a o konstytucyjności regulacji....
  • @Paweł Pelc: a nie prościej, by to zrobił nasz Trybunał Konstytucyjny
    Najprostszy jest podatek pogłówny. Nie wymaga żadnej interpretacji.
  • @Grzegorz Rossa.
    tylko, że jest antyrodzinny i niesprawidliwy (im wiecej dzieci w rodzinie tym wyższe obciążenie podatkowe). Dlaczego emeryt czy niemowlak ma płacić taki sam (kwotowo ) podatek jak przedsiębiorca?
  • @Paweł Pelc: tylko, że jest antyrodzinny
    Każdy podatek jest antyrodzinny. Nie ma podatku nie antyrodzinnego. Chodzi o to, żeby antyrodzinny był czym mniej. Ze wszystkich najmniej antyrodzinny jest pogłówny.

    =========================================================
    „i niesprawidliwy”
    =========================================================

    Jedyny sprawiedliwy. Wszystkie inne są niesprawiedliwe.

    =========================================================
    „im wiecej dzieci w rodzinie tym wyższe obciążenie podatkowe”
    =========================================================

    Tak jest w Pańskich propozycjach. Podatki w cenach produktów dla dzieci.

    =========================================================
    „Dlaczego emeryt czy niemowlak ma płacić taki sam (kwotowo ) podatek jak przedsiębiorca?”
    =========================================================

    Jeżeli ma być równość wobec prawa, musi płacić taki sam. Jeżeli płacą różne, równości wobec prawa nie ma. I na tym można skończyć. Ale można jeszcze dodać, że to im się opłaca. Nie płacą danin wyższych w produktach.

    Nb. spieramy się o nic. Z faktu, że wszystkie podatki są przerzucalne, wynika, że pogłówny jest płacony w każdym systemie. Nie chodzi o to, czy pogłówny ma być, bo jest zawsze. Uniknąć pogłównego się nie da. Chodzi o to, czy pogłówny ma być tajny, czy jawny. Jeżeli ktoś jest demokratą, musi popierać pogłówny jawny. Dobrze poinformowani lepiej decydują. I czy pogłówny ma być minimalny. Jeżeli pogłówny jest jawny, 100% trafia do budżetu władzy publicznej. Jeżeli pogłówny jest tajny, część trafia do budżetu władzy publicznej, a część do nominalnych płatników. Pogłówny tajmy zwiększa rozwarstwienie. Bardziej przez zubażanie.
  • @Grzegorz Rossa.
    Moim zdaniem nie ma Pan racji
    - podatek pogłówny nie zależy od dochodu... w Polsce nie ma takiego podatku.
    - podatek dochodowy zależy od dochodu, zatem osoby nie posiadające dochodów (np niemowlaki) go nie płacą - nie ma on więc charakteru podatku pogłównego.
    - podatek VAT też zależy od ilości nabywanych dóbr i usług objętych tym podatkiem (analogicznie podatek akcyzowy) - zatem nie ma on charakteru podatku pogłównego.
    - podatki lokalne (np podatek od nieruchomości, od psów itp) też nie mają charakteru podatku pogłównego gdyż wiążą się zazwyczaj z posiadaniem określonego majątku.
    Podatek pogłówny jest antyrodzinny, bo małżeństwo bezdzietne płaci dwa razy mniejsze podatki niż małżeństwo z dwójką dzieci i trzy razy mniejsze niż małżeństwo z czwórka dzieci, nawet jeżeli ma wyższe dochody.
    To co proponuje np Minister Mech to "ulga" lub zwrot podatku dochodowego dla rodzin na każde dziecko, co w przeciwieństwie do podatku pogłównego powoduje zmniejszenie obciążeń podatkowych przy większej liczbie dzieci...
    Nie wiem na jakiej podstawie Pan sądzi, że ludzie w różnej sytuacji majątkowej muszą zawsze ponosić takie same obciążenia podatkowe. Moim zdaniem takie podejście prowadzi właśnie do głębokiej nierówności.
    Może warto by przypomniał sobie Pan przypowieść o wdowim groszu wrzuconym do skarbony w świątyni...
    z poważaniem
  • @Paweł Pelc
    Pan ignoruje fakt przerzucalności wszelkich podatków.

    Z poważaniem,
  • @Grzegorz Rossa.
    szanowny Panie,
    obowiam się, że się nie rozumiemy - podatke pogłówny oznacza, że każdy płąci taki sam podatek bez względu na dochody, majątek itp.
    Obecny system wiąże opodatkowanie z dochodami, majątkiem i udziałem w konsumpcji, a więc różnicuje wysokość płaconych podatków z uwzględnieniem tych kryteriów, przerzucalność, o której Pan pisze nie ma tu nic do rzeczy...
  • @Paweł Pelc
    Szanowny Panie,

    Płatnik nominalny nie jest płatnikiem faktycznym. Jest poborcą podatkowym. On tylko zanosi pieniądze podatników faktycznych. A przy okazji za to inkasuje swoją prowizję. Jak każdy poborca podatkowy. Jeżeli Pan mówi o zróżnicowaniu podatków, to Pan ma rację. Niektórzy płacą podatki ujemne. Tzn. zarabiają na tym, że państwo im zleca wykonywanie funkcji poborcy podatkowego. Kwoty, o których mówimy, pochodzą od nabywców opodatkowanych produktów. Są zgleichschaltowani. Mało różnią się między sobą. Mają podobne przychody. Nie oszczędzają. Wszystko, co zarobią, zaraz wydadzą. Wydają tyle samo. Kupują podobne produkty. Podobnie obciążone podatkami. Czyli płacą mniej więcej tę samą kwotę. Są najliczniejsi. Dlaczego płaconej przez nich kwoty nie można nazwać podatkiem pogłównym? Budżet państwa opiera się na nich. Nie płacą do budżetu bezpośrednio, tylko za pośrednictwem płatników nominalnych. Ci za to pobierają swoją prowizję, a jak coś im jeszcze zostanie, to oddadzą państwu.
  • @Grzegorz Rossa.
    Nie można - podatek pogłówny pobierany jest u źródła w takiej samej wysokości od każdego obywatela, od niemowlaka do emeryta, bez względu na dochody, majątek itp.
    Obecny system działa odniennie. Wysokość obciążenia jest zróżnicowana i uzależniona od szeregu czynników, o czym pisałem poprzednio...
    W takim systemie można zaspokajając potrzeby fiskalne państwa realizować priorytety, na przykład próbować ograniczyć kryzys demograficzny przez proponowane przez ministra Mecha "ulgi" prorodzinne na każde dziecko. Podatek pogłówny jako powszechny i niezróżnicowany takiej możliwości nie daje...
  • @Paweł Pelc: Obecny system działa odniennie
    Dowiodłem co innego. Pan do mojego dowodu się nie odniósł.

    =========================================================
    „Podatek pogłówny jako powszechny i niezróżnicowany takiej możliwości nie daje”
    =========================================================

    To jakby obrazić się na prędkość światła, że maksymalna. Stwierdzając, że podatku pogłównego ulepszyć się już nie da, Pan dowiódł, że jest najlepszy. Pan Minister Mech może proponować „»ulgi« prorodzinne na każde dziecko” tylko dlatego, że obecne podatki od pogłównego są gorsze, dlatego można je „ulepszać”. A w podatku pogłównym wszystkie potencjalne „»ulgi« prorodzinne na każde dziecko” już są. Nawet takie, o których ani Panu, ani Panu Ministrowi Mechowi się nie śniło.
  • @Grzegorz Rossa.
    nie jest prawdziwe założenie, że "Kwoty, o których mówimy, pochodzą od nabywców opodatkowanych produktów. Są zgleichschaltowani. Mało różnią się między sobą. Mają podobne przychody. Nie oszczędzają. Wszystko, co zarobią, zaraz wydadzą. Wydają tyle samo. Kupują podobne produkty. Podobnie obciążone podatkami. Czyli płacą mniej więcej tę samą kwotę."
    proszę porównać np obciążenie pracującego w mieście z obciążeniem rolnika płacącego podatek rolny...
  • @Paweł Pelc: proszę porównać np obciążenie pracującego w mieście z obciążeniem rolnika płacącego podatek rolny
    Czy Pana zdaniem podatek rolny jest wszystkim (większością), co rolnika obciąża?
  • @Grzegorz Rossa.
    oczywiście, że nie, tylko daję ten przykład, by pokazać, ze inne są obciążenia tych kategorii podatników z różnych tytułów (PIT, podatek rolny, VAT, akcyza, podatek od nieruchomości itp), inne towary kupuje się w mieście, inne na wsi, chyba nie warto tego tematu rozwijać, jest to dość oczywiste... sądziłem, że Pan to wie...
  • @Paweł Pelc
    Gospodarka jest homeostatem. Na biurokrację reaguje niwelując jej działania szczegółowe. Biurokracja gospodarkę obciąża w całości.
  • @Grzegorz Rossa.
    a jaki to ma związek z kwestią konstytucyjności interpretacji podatkowych?
  • @Paweł Pelc
    Żaden. Ja piszę o realiach, a „kwestia konstytucyjności interpretacji podatkowych” jest obyczajem dworskim.
  • @Grzegorz Rossa.
    "obyczajem dworskim?"
    co Pan przez to rozumie?
  • @Paweł Pelc
    Żyjemy w epoce Oświecenia. Oświecenie polega na naśladowaniu epoki poprzedniej. Kiedy broń palna wyeliminowała rycerstwo z pola walki, arystokracja stała się zbędna. Ale dobrowolnie ustąpić nie chciała. Brak zasług na polu walki zastąpiła kłamliwą propagandą o swoich rzekomych walorach i przywilejami. Każda biurokracja ją naśladuje. Dokonuje akty dywersji, żeby wyprodukować problemy, którymi może się zajmować. Żyje z wyzysku innych.
  • @Grzegorz Rossa.
    to jednak chyba nie do końca pasuje do kwestii przestrzegania Konstytucji i źródeł prawa, jest to kwestia, która będzie ważna bez wzgledu na zakres biurokracji... a czy obecny okres da się nazwać "Oświeceniem", to już zupełnie inny temat i zbyt odległy od kwestii podatkowych, więc nie będę się wdawał w dyskusję w tym zakresie...
  • @Paweł Pelc
    Co jest źródłem prawa, inaczej jest postrzegane w Oświeceniu i inaczej poza Oświeceniem. Nawet skrajnie odmiennie. Czy źródłem prawa jest konstytucja, czy sama ze źródeł prawa wynika. Czy, jeżeli konstytucja ze źródłami prawa jest sprzeczna, godzi się ją przestrzegać, czy należy ją złamać. Stąd związek. Jeżeli Oświecenie utożsamimy ze światopoglądem materialistycznym i lewicą, to żyjemy w Oświeceniu.
  • @Grzegorz Rossa.
    Mam wrażenie, że koncepcja państwa prawa jako taka nie jest koncepcją lewicową i materialistyczną i nie pozostaje w sprzeczności z poglądami szkoły prawa naturalnego...
  • @Paweł Pelc
    Jeżeli Pan pisząc o „koncepcji państwa prawa” przez to rozumie „Rechtsstaat”, to „z poglądami szkoły prawa naturalnego” nie tylko „pozostaje w sprzeczności”. Więcej. Znacznie więcej. Nawzajem się wykluczają.
  • @Grzegorz Rossa.
    Pozwolę sobie zacytować np. W.Osiatyńskiego, który jest odmiennego zdania:
    "Po wojnie okazało się też, że na gruncie pozytywizmu prawniczego (który uważał za wiążącą wolę ustawodawcy, niezależnie od charakteru stanowionych przezeń praw) nie sposób było osądzić zbrodniarzy hitlerowskich. Ani w prawie niemieckim, ani w międzynarodowym nie było pojęcia "ludobójstwa" czy "zbrodni przeciw ludzkości". Zbrodnie te pogwałciły jednak poczucie prawne cywilizowanego świata. Trybunał Norymberski oparł zatem swe orzeczenie na prawie natury. (...)
    W obliczu takiego właśnie dylematu stanął świat pół wieku temu. Z jednej strony było oczywiste, że trzeba wyznaczyć pewne granice prawu stanowionemu, gdyż bez autorytetów moralnych społeczeństwa mogą wkraczać na drogę zbrodni i samozniszczenia. Z drugiej pojawiły się obawy, że stosowanie prawa natury przez państwo rodzi groźbę fundamentalizmu religijnego, gdyż wtedy instytucjonalne autorytety moralne staną się prawodawcą i sędzią. (...)
    Rozwiązaniem tego dylematu było skodyfikowanie praw natury. Nastąpiło to na trzy sposoby.
    Po pierwsze, uchwalono międzynarodowe konwencje o zbrodniach ludobójstwa i zbrodniach przeciw ludzkości. Określono, jakie czyny stanowią zbrodnię, za którą władcy powinni odpowiadać. (...)
    Po drugie, począwszy od lat czterdziestych, stopniowo kodyfikowano prawa człowieka. Odbywało się to pod ogromnym wpływem personalizmu chrześcijańskiego, zwłaszcza Jacques'a Maritaina. Prawa te miały stać na straży godności człowieka i chronić jego naturalne uprawnienia przed wszelką władzą. (...)
    Prawo władców oznaczało możliwość stanowienia przez nich praw dla poddanych. Prawo natury miało stać ponad władcą. Wydając decyzje sprzeczne z poczuciem prawa, władca łamał prawo natury. (...)
    Samowolę władcy można było ograniczać na dwa sposoby. Albo podporządkowując go innemu autorytetowi, który miał za sobą boskie pochodzenie i dostęp do praw natury; o takie właśnie podporządkowanie toczył się w średniowieczu konflikt między cesarstwem i papiestwem. Albo też nadając poddanym uprawnienia, które ograniczały wolę władcy, nakazując mu, by nie naruszał ich przyrodzonych praw i wolności.
    Jednak demokratycznie wybrany ustawodawca mógł ograniczać te prawa i wydawać nieludzkie ustawy, powołując się na zasadę suwerenności ludu. By do tego nie dopuścić, pojawiła się trzecia droga kodyfikacji praw naturalnych - nowoczesny konstytucjonalizm, polegający na tym, że konstytucja przestaje być deklaracją intencji, a staje się prawem wiążącym ustawodawcę. W ten sposób sama zasada prawa natury zostaje wpisana w obowiązujący w państwie porządek prawny. (...)
    Ustawodawcy zostali skrępowani prawami człowieka zapisanymi w konstytucjach, na których straży stanęły sądy konstytucyjne. "
  • @Paweł Pelc
    Propaganda.
  • @Grzegorz Rossa.
    nie moja...
  • @Paweł Pelc
    Wybór Pański.
  • @Grzegorz Rossa.
    bo dobrze pasuje do tezy
  • @Paweł Pelc: pasuje do tezy
    Tekst często gęsto mijający się z prawdą, napisany językiem propagandy, pokrętny, nielogiczny, niespójny, mętny, zawierający fałszywe interpretacje, wnioskujący z fałszywych przesłanek itp. można dopasować do większej liczby różnych tez.
  • @Grzegorz Rossa.
    natomiast sam problem prawo natury/państwo prawa wydaje się bardzo aktualny choćby w kontekście relacji UE-Węgry... okazało się, ze EUkraci zabronili Węgrom finansowania kapanii pro-life z funduszy europejskich jako sprzecznych z wartościami europejskimi, krytykują też Węgrów za próbę pogodzenia ich konstytucji z prawem naturalnym poprzez wpisanie do niej zapisu o prawie do życia od chwili poczęcia... może zatem coś jest na rzeczy z tym łączeniem koncepcji prawa naturalnego i państwa prawa?
  • @Paweł Pelc: może zatem coś jest na rzeczy z tym łączeniem koncepcji prawa naturalnego i państwa prawa?
    Ściema.
  • @Grzegorz Rossa.
    to skąd taka negatywna reakcja EUkratów na to co robią i chcą zrobić Węgrzy?
  • @Paweł Pelc
    Ustrój UE coraz bardziej upodabnia się do Rechtsstaat, a Węgrzy się stawiają. Stwierdzenie, że człowiekiem jest się od poczęcia, jest sprzeczne ze światopoglądem materialistycznym, a tym samym z Oświeceniem, lewicą, Wielką Rewolucją Francuską. Czyli z fundamentem obecnego porządku światopoglądowego, filozoficznego, ideowego, ustrojowego, ideologicznego, politycznego, klasowego, etc., etc.
  • @Grzegorz Rossa.
    Czyli Węgrzy próbują zrobić dokładnie to o czym pisał Osiatyński - wmontować wartości wynikające z prawa naturalnego do konstrukcji państwa prawa... stąd taka agresja, czyż nie?
  • @Paweł Pelc: wmontować wartości wynikające z prawa naturalnego do konstrukcji państwa prawa
    Kwadratura koła. Poszarpią się i tylko do tego to się sprowadzi.
  • @Grzegorz Rossa.
    a może jednak o jest metoda na EUkratów?
  • @Paweł Pelc
    Ich dni są policzone.

    http://grzegorz.rossa.nowyekran.pl/post/172,dlugosc-zloz-formacji-geopolitycznych-w-zlewniach-eurazji

    Ale nie chodzi o nich. A w każdym razie nie tylko o nich. Nie chodzi o to, żeby zwalczyć jakąś tymczasową postać lewicy. Lewica ma zdolność do odradzania się pod różnymi postaciami. UE jest powtórką III Rzeszy Niemieckiej. III Rzesza Niemiecka jest interpretacją marxizmu. Marxizm jest produktem Oświecenia. Ale jednocześnie jest rozwinięciem socjalizmu utopijnego. A socjalizm utopijny jest reakcją na rewolucję przemysłowo techniczną, państwo minimum, leseferyzm, liberalizm.
  • @Grzegorz Rossa.
    to rzeczywiście daleko odeszliśmy od podatków...
    a najśmieszniejsze, że lewica wszelkiej maści odżegnuje się od narodowego socjalizmu i zaprzecza jego lewicowych korzeni
  • @Paweł Pelc: narodowego socjalizmu i zaprzecza jego lewicowych korzeni
    W narodowym socjalizmie lewicowe są nie tylko korzenie. Lewicowy jest cały. Jak powiedział Lord Acton — „Każdy socjalizm ma tendencję do przejścia w narodowy socjalizm”. Można powiedzieć, że socjalizm narodowy jest zakończeniem ewolucji socjalizmu. Jego ukoronowaniem. A podatki z tym są związane bardzo ściśle.
  • @Grzegorz Rossa.
    Mam jednak wrażenie, że w narodowym socjalizmie nikt nie wymyślił wiążących interpretacji podatkowych, to chyba nasza własna licencja poetica, której nomen omen na Naszym Ekranie broni jak najbardziej prawicowy poseł Artur Zawisza
  • @Paweł Pelc
    Z siódmym przykazaniem Bożym niesprzeczny jest tylko podatek pogłówny. Każda inna danina przymusowa jest kradzieżą. Przyjęcie światopoglądu materialistycznego jest odrzuceniem prawa Bożego i dopuszczeniem danin przymusowych różnych od podatku pogłównego.
  • @Grzegorz Rossa.
    Obawiam się, że Pana interpretacja VII przykazania Bożego nie jest powszechnie podzialana i daniny inne niż podatek pogłówny nie są jednak wyrazem odrzucenia prawa Bożego,
    z poważaniem
  • @Paweł Pelc
    To nie jest interpretacja, tylko stwierdzenie faktu spełniania definicji. Kradzież jest wyeliminowaniem właściciela wbrew jego woli z wykonywania jego praw właścicielskich wobec danego dobra. Tylko podatek pogłówny nie jest kradzieżą. Wszystkie pozostałe daniny przymusowe definicję kradzieży spełniają.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    obawiam się, że się Pan myli, brak im choćby cechy bezprawności
  • @Paweł Pelc
    Mówimy o moralności.
  • @Grzegorz Rossa.
    nie ma żadnej zasady moralnej, która by dopuszczała podatek pogłówny a nie dopuszczała jakichkolwiek innych podatków...
  • @Paweł Pelc
    Jest. Siódme przykazania Boże,
  • @Grzegorz Rossa.
    ale ono nie odnosi się do podatków
  • @Paweł Pelc
    Czy autorem przykazań Bożych jest Pan?
  • @Grzegorz Rossa.
    na szczęście nie, podobnie zresztą jak i Pan, pozdrawiam
  • @Paweł Pelc
    Niech Pan przyjrzy mi się uważnie. Czy ja wyglądam, jakbym wyłączył daniny przymusowe spod siódmego przykazania Bożego?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    na pewno VII przykazanie nie brzmi "nie pobieraj danin przymusowych innych niż podatek pogłówny", pozdrawiam
  • @Paweł Pelc
    Brzmi ogólniej. To, co Pan napisał, też zawiera.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    nijak nie da się tego wyinterpretować w ten sposób, pozdrawiam
  • @Paweł Pelc
    To nie interpretacja. To stosowanie wprost.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    jeszcze raz: gdyby Pan chciał stosować wprost norma musiałaby brzmieć "Nie pobieraj podatków innych niż podatek pogłówny". Wtedy byłoby stosowanie wprost. Pozdrawiam
  • @Paweł Pelc
    A w przykazaniu piątym nazwiska tych, których nie należy zabijać.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    trudno się z Panem dyskutuje, bo próbuje Pan sprowadzić jakąkolwiek dyskusję ad.absurdum...
    chybiony czym innym są podatki, czym innym kradzież
    o nie zabijaniu nie dyskutujemy w tym wątku...
  • @Paweł Pelc: czym innym są podatki, czym innym kradzież
    Czym się różnią?

    =========================================================
    „o nie zabijaniu nie dyskutujemy w tym wątku”
    =========================================================

    O przykazaniach Bożych.

    =========================================================
    „trudno się z Panem dyskutuje”
    =========================================================

    To Pana zdanie przypomniało mi komendanta studium wojskowego. Komendant nie boi się dyskutować ze studentami. Komendant dyskusji ze studentami nie unika. Cóż jednak z tego, skoro studenci nie chcą dyskutować na temat, w szczególności nie dyskutują o tym, co jest w zeszytach problemowych.

    =========================================================
    „próbuje Pan sprowadzić jakąkolwiek dyskusję ad.absurdum”
    =========================================================

    Niech Pan przyjrzy mi się uważnie. Czy ja wyglądam jakbym twierdził, że daniny przymusowe różne od podatku pogłównego nie są grzechem przeciwko siódmemu przykazaniu Bożemu?
  • @Grzegorz Rossa.
    Sęk w tym, że nie potrafi Pan tej tezy wywieźć z normy na którą się Pan powołuje...
  • @Paweł Pelc
    Danina przymusowa różna od podatku pogłównego jest kradzieżą. Jeden człowiek okrada drugiego człowieka. Przed kradzieżą dane dobro było własnością drugiego człowieka. Na skutek sterroryzowania drugi człowiek swojej własności zostaje pozbawiony.
  • @Grzegorz Rossa.
    Nie da się wykazać, że danina przymusowa różna od podatku pogłównego jest kradzieżą.
  • @Paweł Pelc
    Właśnie dowiodłem, że jest. Niczym się nie różni. Ma wszystkie cechy kradzieży. A nawet rozboju.
  • @Grzegorz Rossa.
    w żaden sposób Pan tego nie dowiódł, podatek nie jest kradzieżą, nie ma żadnych cech kradzieży, pozdrawiam
  • @Paweł Pelc: w żaden sposób Pan tego nie dowiódł
    Pan się nie przekomarza. Pan się odnosi do moich argumentów.
  • @Grzegorz Rossa.
    jeszcze raz: nie przedstawił Pan żadnego argumentu, że podatki to kradzież, jak również żadnego argumentu, że VII Przykazanie Boże odnosi się do podatków, jak również żadnego argumentu, że traktuje ono inaczej podatek pogłówny niż pozostałe podatki...
    zatem nie mam do czego się odnieść, poza tym co napisałem wyżej...
  • @Paweł Pelc
    Nieprawda. Podałem wszystko to, czemu Pan zaprzecza. Przy czym Pan wyłącznie ogranicza się tylko do samych zaprzeczeń. Pan jest gołosłowny. Pan raczy mi wybaczyć, ale, aby Panu uwierzyć w cokolwiek, wcześniej Pan to musi dowieść. Pan nie jest autorytetem, aby Panu wierzyć na słowo bez dowodu. Pan nie jest prorokiem. Pan nie jest przywódcą związku wyznaniowego.

    Pan nie dowiódł, że danina przymusowa różna od podatku pogłównego jest wyłączona spod siódmego przykazania Bożego. Pan nie pokazał ani jednej różnicy, którą rzekomo danina przymusowa różna od podatku pogłównego różni się od kradzieży. Zgadzam się, że nazwa „danina przymusowa różna od podatku pogłównego” i nazwa „kradzież” są zapisywane różnymi literami. I to jest jedyne, co je różni. Wszystko pozostałe mają identyczne.

    Pan ignoruje, co piszę. Dowiodłem, identyczność przymusowej daniny różnej od podatku pogłównego i kradzieży. Dowód przeprowadziłem pokazując, że mają cechy wspólne. Pan do tego się nie odniósł.
  • @Grzegorz Rossa.
    Szanowny Panie
    jak rozumieć kradzież można znaleźć np tu:
    "Pojęcie kradzieży jest ściśle związane z pojęciem własności. Kradzież, to potajemne zabranie cudzej własności. Prawnicy określają ją jako pozbawienie kogoś jego mienia ruchomego. Ofiara kradzieży zwykle nie wie, że jest okradana i uświadamia sobie to dopiero po pewnym czasie. Kradzież należy odróżnić od przywłaszczenia, rabunku i oszustwa. Przywłaszczenie jest to bezprawne rozporządzenie czyimś mieniem (np. pożyczonym czy znalezionym) lub przypisanie sobie prawa własności do tego mienia. Nie dzieje się to jednak po kryjomu, ale zwykle w sposób jawny. Rabunek jest to zabranie czyjejś własności przemocą. Nie odbywa się to również potajemnie, ponieważ obrabowany sobie najczęściej1 dobrze zdaje sprawę z tego faktu. Oszustwo polega na działaniu opartym na kłamstwie, w wyniku którego ktoś uzyskuje korzyści, które mu się nie należą, np. pobiera pieniądze za coś, co nie jest warte swojej ceny, lub za coś, co obiecał, a czego nigdy nie miał zamiaru spełnić.

    W szerszym znaczeniu pojęcie kradzieży nie ogranicza się tylko do zaboru mienia ruchomego. Często, zwłaszcza w mowie potocznej, mówi się o kradzieży pomysłu, wynalazku, wytworu intelektualnego, a nawet o kradzieży czasu, chociaż tak naprawdę nic materialnego nikomu wtedy nie ubywa.

    Pojęcie pozbawienia własności dotyczy nie tylko dziedziny prawa, ale również (a może przede wszystkim) dziedziny moralności. „Nie kradnij” jest podstawową normą moralną niemal wszystkich kultur, z wyjątkiem wspólnoty pierwotnej, oraz przykazaniem wszystkich współczesnych religii. Jest to czyn uważany za naganny, z wyjątkiem sytuacji, które można by określić jako „stany wyższej konieczności”. Przykładem kradzieży usprawiedliwionej może być kradzież żywności, zwłaszcza gdy po nią sięga człowiek głodny, który nie jadł od wielu dni, a który znalazł się w nieprzyjaznym otoczeniu, gdzie nikt nie chce się z nim podzielić jedzeniem. Inny przykład wzięty z literatury to kradzież instrumentów chirurgicznych opisana w powieści „Znachor”. W obu przypadkach przyczyną kradzieży jest miłość. W pierwszym z nich jest to miłość własna, a w drugim – miłość do drugiego człowieka."
    http://www.akohard.kk.e-wro.pl/Ksiazka_html/kradziez.html
    Podatki nie mieszczą się w pojęciu kradzieży: nie ma w nich elementu "potajemnego zabrania", nie spełnia też definicji rabunku, brak choćby "przemocy", brak też "bezprawności" - i tak można by mnożyć. Podatki nie mieszczą się w pojęciu kradzieży, bo by Pan na ten temat sądził.

    To Pan musi wykazać, że mu podlega nie na odwrót, to Pan twierdzi, że VII przykazanie dotyczy podatków.

    Nie wykazał pan identyczności podatków i kradzieży - argumenty przeciwne wyżej.

    Nie wykazał Pan, że VII przykazanie rozróżnia podatek pogłówny od innych danin (nie wykazał Pan nawet , że w ogóle ma ono zastosowanie do podatków)...
    PS Mam wrażenie, że o Panu też spokojnie można napisać: "Pan jest gołosłowny. Pan raczy mi wybaczyć, ale, aby Panu uwierzyć w cokolwiek, wcześniej Pan to musi dowieść. Pan nie jest autorytetem, aby Panu wierzyć na słowo bez dowodu. Pan nie jest prorokiem. Pan nie jest przywódcą związku wyznaniowego."
    Pozdrawiam

    pozdrawiam
  • @Paweł Pelc: Podatki nie mieszczą się w pojęciu kradzieży: nie ma w nich elementu "potajemnego zabrania"
    Podatki pośrednie. Większość ludzie nie wie, że je płaci. Co spełnia „potajemne zabranie”.

    =========================================================
    ”nie spełnia też definicji rabunku, brak choćby «przemocy«”
    =========================================================

    Kodeks karny skarbowy, policja skarbowa, policja („nieskarbowa”), system donosicielstwa wraz z jego nagradzaniem, etc., etc.

    =========================================================
    „brak też »bezprawności«”
    =========================================================

    Sprzeczność z prawem Bożym.

    =========================================================
    „Pan twierdzi, że VII przykazanie dotyczy podatków”
    =========================================================

    Siódme przykazanie Boże dotyczy kradzieży. Kradzieżą jest każda danina przymusowa różna od podatku pogłównego.

    =========================================================
    „Nie wykazał pan identyczności podatków i kradzieży - argumenty przeciwne wyżej”
    =========================================================

    Identyczność daniny przymusowej różnej od podatku pogłównego i kradzieży wykazałem nie tylko ja. Wykazał ją również Pan. I to właśnie „argumentami powyższymi”. One nie są bynajmniej „przeciwne”. Wymieniają czynności będące symptomami kradzieży. Wszystkie te czynności popełniają funkcjonariusze władzy publicznej. Jak Pan może być tak niespostrzegawczy?

    =========================================================
    „Nie wykazał Pan, że VII przykazanie rozróżnia podatek pogłówny od innych danin”
    =========================================================

    http://www.eioba.pl/a/1yg5/podatek-poglowny-a-prawo-wlasnosci

    http://www.eioba.pl/a/1ylc/niekonsekwencja-danin

    =========================================================
    „Mam wrażenie, że o Panu też spokojnie można napisać: »Pan jest gołosłowny. Pan raczy mi wybaczyć, ale, aby Panu uwierzyć w cokolwiek, wcześniej Pan to musi dowieść. Pan nie jest autorytetem, aby Panu wierzyć na słowo bez dowodu. Pan nie jest prorokiem. Pan nie jest przywódcą związku wyznaniowego.«”
    =========================================================

    Czy Pan cierpi na echolalię?

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    ad. potajemność - nie da się Pana argumentu zastosować np do podatku dochodowego od osób fizycznych, a i z innymi podatkami jest to dyskusyjne, np jeżeli dostanie Pan paragon fiskalny czy fakturę, to podatki pośrednie są tam wyszczególnione, ale nie o to chodzi - nie wykazał Pan, że cechą charaterystyczną podatków jest potajmeność - zatem już z tego powodu nie mieszczą się w pojęciu definiowanym przez potajemność,
    ad. przemoc - akurat przy ściąganiu podatków nie ma Pan doczynienia ze stosowaniem przemocy, co do zasady opłacane są one dobrowolne, a nawet w przypadku przymusowej egzekucji nie jest stosowana przemoc tak jak przy rabunku,
    znowu - jest to wyłącznie Pana prywatny pogląd - nijak nie udowodniony i nie podzielany przez innych jakoby kradzieżą była danina przymusowa inna od podatku pogłównego, wyżej wykazaliśmy, że podatki w ogóle, bez względu na to jakie nie mieszczą się w ogóle w pojęciu kradzieży, a Pan pomija tę argumentację prostym powtórzem: "Kradzieżą jest każda danina przymusowa różna od podatku pogłównego."
    Skoro Pan uważa, że wykazałem to samo, co Pan, to chyba niedokładnie Pan przeczytał, to co napisałem, zalecam ponowną lekturę...
    widzę, że ma Pan bardzo anarchistyczne poglądy ("Wymieniają czynności będące symptomami kradzieży. Wszystkie te czynności popełniają funkcjonariusze władzy publicznej.). Moim zdniem po prostu myli się Pan. żadne z działań przeze mnie opisanych (pobór podatków) nie spełnia symptomów kradzieży.
    "Czy Pan cierpi na echolalię?" A co to takiego, proszę mnie oświecić jeśli łaska, niestety nie znam tego, jak przypuszczam bardzo mądrego słowa...
    Srpawdziłem oba linki podane przez Pana, w żadnym nikt nie twierdzi, że podatki są kradzieżą, a argumentacja przeciwko innym podatkom niż podatek pogłówny są w nich mocną wątłe: "Z prawem nienaruszalności własności nie jest sprzeczny podatek pogłówny. Płacenie przez podatnika podatku pogłównego państwu jest zapłatą z dołu za wyświadczenie przez państwo i skonsumowanie przez podatnika usługi bezpieczeństwa. Podatek pogłówny nie tylko nie łamie prawa nienaruszalności własności, ale z tego prawa wynika. Państwo świadczące na rzecz płatnika podatku pogłównego usługę bezpieczeństwa w postaci braku przegranej wojny i jakiego takiego sterroryzowania potencjalnych przestępców przez zobowiązanie się w kodeksie karnym do wymierzania kar i w miarę konsekwentne z tego zobowiązania wywiązywanie się dokonuje na rzecz tego płatnika transfer dóbr materialnych, gdyż ponosi koszta wykonywania czynności koniecznych do zapewnienia bezpieczeństwa, a bezpieczeństwo jest dla podatnika źródłem wymiernych korzyści materialnych. Tak więc płacenie podatku pogłównego nie godzi we własność." Argumentacja ta całkowicie pomija brak ekwiwalentości, jako element konstytuujący świadczenie podatkowe - jego istotą jest właśnie nieekwiwalentność.
    Pozdrawiam
  • @Paweł Pelc: Pan pomija
    Nie. To Pan pomija.

    http://pawelpelc.nowyekran.pl/post/20334,wiazace-interpretacje-podatkowe-w-swietle-norm-konstytucji-rp#comment_178684

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    i w żaden sposób nie odniósł się Pan do moich argumentów, ciekawa metoda dyskusji... rozumiem, ze po prostu zabrakło Panu argumentów, by podważyć moje, dziękuję bardzo... pozdrawiam
  • @Paweł Pelc: i w żaden sposób nie odniósł się Pan do moich argumentów
    Nieprawda. Odniosłem się. Pana argumenty dowodzą, że danina przymusowa nie będąca podatkiem pogłównym jest kradzieżą.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    to chyba jednak Pan nic nie zrozumiał z tego co napisałem...
    a przy okazji - znowu nie odniósł się Pan do podniesionych przeze mnie argumentów, tylko - bez żadnego uzasadnienia - napisał jakoby wynikało z nich to co Pan twierdzi... i do tego bezpodstawnie odniósł sie do tego co napisałem jakoby była to "nieprawda".
    Jeżeli chce Pan dyskutować na takim poziomie, to proszę sobie poszukać innego interlokutora...
    PS Dalej nie odpowiedział mi Pan co znaczy użyte przez pana słowo "echolalia"... czekam z niecierpliwością na definicję
    pozdrawiam
  • @Paweł Pelc: Jeżeli chce Pan dyskutować na takim poziomie
    A na jakim mam dyskutować? Na Pańskim? Czy Pan oczekuje ode mnie, że jak Pan będę żonglował gołymi nazwami oderwanymi od rzeczywistości? Pan kradzieże dokonywane przez funkcjonariuszy publicznych nazywa „niekradzieżami”, bo do tego wyłącznie Pańskie komentarze się sprowadzają, do manipulowania językiem i Panu wydaje się, że to wystarczy. Pan raczy mi wybaczyć, ale ja Pana muszę rozczarować. Nie wystarczy.

    Pozdrawiam,
  • @Grzegorz Rossa.
    Trudno, zatem proszę poszukać sobie innych dyskutantów...
    pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY